Google Chrome to złośliwe stworzenie, zapewniam Was. Z racji tego, że nie chciało ze mną współpracować, musiałam odinstalować tę przeglądarkę, a w zamian zainstalowałam Operę. I było super! A później chciałam dodać Wam odcinek i uświadomiłam sobie, że nie znam ani hasła, ani maila, żeby się na mojego bloggera dostać. Walczyłam z tym ponad 2 tygodnie, a później skapitulowałam i teraz historia o latającej Lily będzie tutaj, a nie tu -> http://ruda-na-miotle.blogspot.com. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, że dodałam do nowego adresu tylko jedno o, przy słowie miOOtle, ale cóż. Pożyjemy, zobaczymy.
Oczywiście zaraz pojawią się odcinki i moje niedzielne przywitanie, a później kontynuacja, ale wiecie... Jestem tak zła, że chyba zaraz mi żyłka pęknie .
Pozdrawiam, przepraszam za wszelkie niedogodności i życzę miłej lektury.
Natalia Honorata.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz